LM: Drużyny z Półwyspu Iberyjskiego zatrzymane na wyjazdach!

Real Madryt przegrał w Monachium z Bayern’em 1:2, natomiast Barcelona w Londynie z miejscową Chelsea 0:1.

W pierwszy półfinałowym meczu w Monachium Bayern podełmował Real Madryt.

Mecz na Allianz Arena od czasu losowania par półfinałowych zapowiadał się elektryzująco. Dla Bayernu rywalizacja o finał i końcowy triumf jest obecnie priorytetem, bowiem ich szanse na zdobycie tytułu mistrzów Niemiec są czysto teoretyczne. Tymczasem Real w sobotę, w wyjazdowych Gran Derbi przeciwko FC Barcelona, będzie bronił czteropunktowej przewagi w tabeli Primera Division. Przed
wtorkowym spotkaniem kibice zadawali sobie pytanie, czy perspektywa ligowego starcia, pozostawi ślad w psychice zawodników z Madrytu.

Oba zespoły chciały szybko otworzyć wynik spotkania, jednak dwa nieudane dośrodkowania zaliczyli Bastian Schweinsteiger i Karim Benzema, bowiem po ich dograniach w pole karne piłka miękko lądowała w rękach bramkarzy. W 7. minucie świetnym prostopadłym dograniem popisał się Mesut Ozil, dograł do Benzemy, ten uderzył z linii pola karnego, jednak golkiper Bayernu efektownie przeniósł piłkę nad poprzeczką. Niemiecki pomocnik Realu dobrze czuł się na boisku, jednak po jego kolejnym podaniu Benzema znalazł się na minimalnym spalonym.

Po jednym z rzutów rożnych i dośrodkowaniau Toniego Kroosa piłka odbiłą się od ręki jednego z zawodników Bayernu i spadła pod nogi Ribery’ego, który wykorzystał sytuację i wyprowadził Bayern na prowadzenie.

Sytuacja diametralnie zmieniała się, a mecz był szybk i ciekawy. Żadna drużyna nie mogła czuć się bezpiecznie. Wielkie mecze rozgrywali bramkarze Casillas i Neuer niejednokrotnie bronili swoje drużyny z trudnych opersji.

Na początku drugiej połowy bardzo aktywnym zawodnikiem w ataku był Benzema. Aktywność w ofensywie szybko przyniosła skutek. Francuski napastnik rozpoczął akcję podaniem w pole karne do Cristiano Ronaldo, ten uderzył fatalnie, piłka pozostała jednak w posiadaniu Królewskich. Nie popisał się Ozil, który nienajlepiej podawał do Benzemy, ten ponownie do zagrał Portugalczyka, który wycofując piłkę już z linii końcowej praktycznie trafił w nogę Ozila. Niemieckiemu pomocnikowi nie pozostało nic innego niż uderzyć do siatki, powodując wybuch radości w sektorze kibiców Realu.

Ponownie w tym meczu wszystko mogło się zdarzyć.

Po jeden z kilku akcji Bayernu po stracie bramki prawym skrzydłem w 90. minucie ruszył Philipp Lahm, zagrał przed bramkę, a tam piłkę do siatki wepchnął właśnie Gomez i to on ustalił wynik spotkania na 2:1. Real próbował jeszcze atakować, ale Bayern umiejętnie się bronił.

Taki scenariusz zdecydowanie nie odpowiadał Realowi, jednak podopiecznym Mourinho nie starczyło już czasu i przed rewanżem skromną zaliczkę wypracował sobie Bayern.

W drugim półfinałowym meczu w Londynie Chlesea podejmowała FC Barcelonę.

Wielki szlagier, wielki rewanż za 2009 rok, starcie gigantów. Tak nagłówki gazet zapowiadały rywalizację skazywanej na pożarcie Chelsea Londyn ze zespołem Barcelony, zmierzającym po historyczny, drugi z rzędu triumf w Champions League.

Wydawało się, że Barcelona kontroluje przebieg meczu sukcesywnie zwiększając posiadanie piłki oraz dochodząc do nowych, coraz lepszych sytucji. Najpierw poprzeczka po strzale Alexisa Sancheza i wspaniałe obrony po strzałach Messiego przez Cecha oraz po strzele Fabregasa przez Ashley’a Cole’a. W międzyczasie Chelsea miała dogodną okazję, ale najpierw zmarnował ją Garry Cahill, a następnie John Terry.

Jednak najważniejszy moment tego spotkania to kontratak Chelsea w doliczonym czasie pierwszej połowy. Frank Lampard wspaniale podał do wchodzącego w pole karne Ramiresa, który wyłożył piłkę jak na tacy Didierowi Drogbie, a ten pokonał Victora Valdesa z zimną krwią. Po chwili sędzia Felix Brych zaprosił piłkarzy do szatni na przerwę.

Po przerwie obraz meczu nie zmienił się. Barca dalej atakowała, a Chelsea mądrze się broniła.

Wspaniała postawa bramkarza The Blues zapewniła dzisiaj zwycięstwo Chelsea. Obronił on trudne strzały Adriano i Puyola. Barca miała też inne okazje, jednak Katalończycy byli dzisiaj wyjątkowo nieskuteczni.

Przed rewanżem na własnym Camp Nou wynik 0:1 nie daje Barcelonie
komfortu, ale i nie jest przesądzającym awans.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>